The Occupy Movement był zjawiskiem powstałym gwałtownie w USA i trwającym dłużej niż przypuszczano. Podczas zimy prostesty utraciły na sile, a obecnie na ten temat zapadła cisza.
Pomimo zaangażowania rzeszy ludzi i sporego szumu medialnego, ludzie w dalszym końcu nie wiedzą o co im chodziło, przeciwko czemu się buntowali ?
Ruch zdefiniował się jako 99% populacji Ameryki.
Ma to ścisły związek z nierównym podziałem dochodów i wpływów, których połowa przypada na 1% populacji ( są to najbogatsi ludzie).
A jak wiadomo wszelakie dobra to pieniądze, za którymi w parze idzie władza i coraz większy przyrost dochodowy. Powoduje to, że wspomniany jeden procent populacji Stanów Zjednoczonych na przestrzeni lat bogaci się coraz bardziej i bardziej. Natomiast sytuacje pozostałych 99% określić można jako finansową stagnację, marazm i "klepanie biedy".
Ludzie ci uważają, że są pozbawieni władzy, decyzyjności w sprawach państwa i w sparach dotyczących ich bezpośrednio, uważają się za ofiary kapitalistycznego systemu, którym kierują ludzie, posiadający ogromne wpływy i bogactwo, którzy dbają jedynie o swój interes. Okupujący byli ludźmi niezadowolonymi i sfrustrowanymi. Ale czego oczekiwali ? Wielkich zmian społecznych.
Najdłużej trwającym protestem był ten na Wall Street w Nowym Jorku.
Kolejną rzeczą było to, że ruch ten nie miał jednej charyzmatycznej postaci na czele, zwanej liderem, a także był zdecentralizowany, gdzie tysiące głosów sprzeciwu wobec nierówności, łączyły sie w jeden potężny.
Różnica ta może wynikać z tego, że ludzie Ci skrzyknęli się za pomocą nowego medium , czyli internetu. Inne czasy, inne obyczaje = inny, nowy rodzaj rewolucji. Ciekawym aspektem jest również prezentowanie tego ogromnego fermentu społecznego w mediach, gdyż odbywało się to różnorako w zależności jaka stacja materiał przygotowywała. Odmiennie na świecie niż w Polsce. Zresztą jak zawsze.
Ultra ciekawym aspektem całego zamieszania jest sfera ikonograficzna i symbolika prostestów, które przetoczyły się przez świat. Odsyłam Was do bloga, gdzie na ten temat strony wizualnej możecie poczytać nieco więcej:
Ula Zachara







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz