Koniec lat 60 XX wieku przynosi jedną z najbardziej rewolucyjnych koncepcji. RAND Corporation rozpoczyna bowiem badania nad możliwością dowodzenia za pomocą sieci komputerowej, pomimo jej częściowego zniszczenia. Z tej radosnej koncepcji wykluwa się eksperymentalny projekt, pod nazwą – ARPANET. Technika sieci rozproszonej, początkowo dedykowana organom wojskowym, zostaje zainstalowana na kilku uniwersytetach. Szybki rozwój i rozbudowa doprowadzają jednak do włączenia w system użytkowników komercyjnych. A wtedy jesteśmy już o krok od globalizacji Internetu, medium, które przejęło kontrolę nad światem.
Paradoksalnie wirtualna sieć, stworzona w celu usprawnienia systemu wojskowego USA, stała się przestrzenią chętnie wykorzystywaną także przez siły wroga. Specyfika Internetu (łatwy dostęp, anonimowość, potencjalna ogromna liczba odbiorców, szybki przepływ informacji) sprzyja także terrorystycznym organizacjom.
Terroryści działają w sieci na
kilku płaszczyznach:
- cyberterroryzm:
- flooding – obciążanie systemu informatycznego duzą ilością
danych,
- DoS (Denial of Service) – uniemożliwienie korzystanie z określonych usług, destrukcja, zamiana konfiguracji systemu.
- Propaganda, rekrutacja, komunikacja i networking (proces wymiany informacji)
- eksploracja danych
“Using public sources openly
and without resorting to illegal means, it is possible to gather at least 80
percent of all information required about the enemy.” Donald
Rumsfeld
- fundrising – zdobywanie funduszy
Walka z terroryzmem jest po 11
września 2001 roku w Stanach
Zjednoczonych sprawą nadrzędnej wagi. Organizacje rządowe za wszelką cenę
starają się nie dopuścić do kolejnych ataków. Ich skuteczność, sądząc po zamachu
w Bostonie, pozostawia jeszcze dużo do życzenia. Chociaż czy byli w stanie temu zapobiec?
W każdym razie w 2008 roku
pojawił się raport Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, który mówi o pewnym
szczególnym projekcie. The Reynard Project odbił się szerokim echem w
zagranicznych mediach.
Projekt zakładał możliwość
komunikowania się terrorystów między sobą za pomocą komunikatorów gier online.
Zapowiadał także analizę danych platform najpopularniejszych multi-playerów RPG
oraz symulatorów typu Second life.
Internet zawrzał, a wyniki wciąż
nie ujrzały światła dziennego.
Wizja terrorystów, którzy przesiadują
przed komputerem i obmyślają krwawe plany, jest do zaakceptowania. A co, jeśli dogadują
szczegóły jako bohaterowie World of Warcraft? Albo Second Life? Ciekawe ile
czasu zajmuje im tworzenie postaci… Jak wyposażają domy i czy ukrywają się dla
zmylenia wroga pod przykrywką innej płci?
Teoretycznie pomysł absurdalny.
Zamachowiec, którego widzimy w mediach nie ma nic wspólnego z powszechnym dla
nas środowiskiem gier komputerowych. Jest dziwnie odrealniony. Wyobrażam go
sobie jako gracza i poddaje się. Przecież ten człowiek nie może mieć nic
wspólnego z cywilizacją! Z postępem!
Czyżby? A może właśnie dlatego,
że wydaje się nam to tak nieprawdopodobne, jest to potencjalne.
PS
Niech stereotypom stanie się zadość!
Poznajcie terrorystów, którzy do swych zbrodni używają Puffin Party. Zapraszam na komedię, która jednych śmieszy do łez a drugich odrzuca permanentnie:
PS
Niech stereotypom stanie się zadość!
Poznajcie terrorystów, którzy do swych zbrodni używają Puffin Party. Zapraszam na komedię, która jednych śmieszy do łez a drugich odrzuca permanentnie:
Lachendro





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz