'New media are new languages, their grammar and syntax yet unknown.'

Laws of Media: The New Science, M.McLuhan (1988)

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

5. Telewizja o telewizji


Telewizję jako medium trudno zdefiniować. Oczywiście w encyklopediach internetowych znajdziemy liczne definicje, ale okazuje się, że nie są one takie same, co może dziwić, bo przecież każda z nich opisuje to samo medium. Internetowe wydanie encyklopedii PWN oferuje chyba najbezpieczniejszą wersję, przedstawiając etymologię wyrazu:
  
telewizja [gr. tḗle ‘daleko’, łac. visio ‘widzenie’], przesyłanie na odległość obrazów scen ruchomych i towarzyszącego im dźwięku w postaci sygnałów elektr. i odtwarzanie ich w odbiorniku telew.;

Internetowa encyklopedia Wiem prezentuje nieco bardziej rozbudowaną definicję, która skupia się raczej na technicznej stronie tego medium :

Telewizja, dział telekomunikacji zajmujący się przesyłaniem na odległość ruchomych obrazów wraz z towarzyszącym im dźwiękiem za pomocą sygnałów elektrycznych. Ze względu na zastosowanie rozróżnia się: telewizję programową oraz telewizję użytkową (umożliwiającą obserwację zjawisk lub kontrolę procesów w badaniach naukowych).

Żadna z powyższych definicji nie obejmuje jednak informacji o fenomenie telewizji. Ciekawe jest to, że telewizje często same poruszają wątki autotematyczne. Najczęściej pod płaszczykiem dydaktyzmu. Każdy z nas, przynajmniej w kilku filmach, widział motyw dziecka, które całymi godzinami wpatruje się w szklany ekran, prawie wrastając w fotel.
Najbardziej znanym przykładem jest co prawda film kinowy, ale emitowany po premierze wielokrotnie w telewizji, „Telemaniak” (ang. „Cable Guy”) w reżyserii Bena Stillera opowiada o tragicznym w skutkach uzależnieniu od telewizji. Główny bohater grany przez Jima Carey’a, jest dzieckiem telewizji. W retrospekcjach widzimy małego chłopca, którego mama wychodzi pozostawiając dziecko „pod opieką odbiornika”. Kobieta wychodząc mówi: „Nie siedź tak blisko ekranu, bo ci mózg zgnije”. Dziecko wyrasta na maniaka, który przesiąka poglądami zaczerpniętymi z seriali i filmów, a jego guru staje się Jerry Springer, którego z nabożeństwem cytuje. Najciekawiej prezentuje się finał filmu, przepełniony mądrościami na temat ważnej roli zdrowego rozsądku w korzystaniu z telewizji. W kulminacyjnym momencie bohater wykrzykuje zdania, które są kwintesencją tego obrazu :
 „Mamo nie miałaś dla mnie czasu” 

 „Jest wiele kablowych dzieci, które mają jeszcze szansę”.

Zdania te, wypowiedziane przez Jima Carey’a grającego tytułowego bohatera, brzmią jak frazesy,  z drugiej strony jest w nich sporo tragizmu.
Najciekawsze jest to, że film tak krytycznie odnoszący się do bezmyślnego oglądania telewizji, najczęściej emitowany jest w porze największej oglądalności, a tuż po nim lektor swoim nęcącym głosem nakłania do obejrzenia kolejnego mega hitu.


Amerykanie nie są jedynymi, którzy  próbują edukować widzów. 
Brytyjczycy również podejmują ten temat.

W 2006 roku telewizja BBC pokazała odcinek popularnego serialu „Doctor Who”  pt. Idiot’s Lantern  (w Polsce „Magia telewizji”).
W tym odcinku bohaterowie cofnęli się w czasie do dnia koronacji królowej Elżbiety II. Zetknęli się oni z niecodziennym wydarzeniem, pewien sprzedawca rozprowadzał prawie za bezcen odbiorniki telewizyjne, by każdy mieszkaniec Londynu mógł obejrzeć ceremonię. Oczywiście sprzedawca skrywa mroczny sekret. W zamian za niską cenę, niczego nieświadomi klienci zanoszą do swoich domów tajemniczą istotę zwaną The Wire, która odżywia się energią z mózgów osób zasiadających przed ekranem. Człowiek, który padnie ofiarą „The Wire” staje się kukłą bez twarzy, niezdolną do myślenia.
Wydarzenia z tego serialu wydają się jeszcze bardziej abstrakcyjne niż te z „Telemaniaka”. Właśnie wydają się... . Nie często zdarza się, żeby ktoś myślał, że jest postacią z serialu, są  jednak ludzie, wierni jednej jedynej stacji telewizyjnej, żyjący jak kukły. Bezkrytycznie przyjmują to, co usłyszą.
Analizując przykłady takich filmów czy seriali można odnieść wrażenie, że telewizja jako medium jest bardzo krytyczna wobec samej siebie. Pokazuje zgubny wpływ długotrwałego siedzenia przed odbiornikiem, jednak z drugiej strony kilka sekund po emisji jakiegoś autoironicznego programu zachęca widzów do pozostania przy telewizorach… .  

Anna Romańska

 Źródła: 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz